W odpowiedzi na dosc licznie zglaszane zastrzerzenia techniczne, ze cos tam mozna bylo tylko raz, a teraz juz nie mozna, cos tam zniknelo, cos tam wyskakuje i przeszkadza, albo cos nie wchodzi a powinno, oraz na zadawane w mailach pytania "co zrobic zeby..."- odpowiadam zbiorczo: niestety nie mam zielonego pojecia!
Blog ten powstał bowiem tylko dzieki zyczliwosci, pomocy i technologicznemu zaawansowaniu Kasi-Lary, ktora mi go zalozyla i powiedziala co, gdzie i jak kliknac zeby bylo. (Z tego miejsca przesylam uklony rodzinie Cz)
W tej sytuacji widze trzy wyjscia:
1. zignorowac zastrzezenia - (niegrzecznie..)
2. odeslac wszystkich informatycznie zagubionych do Kasi -(niezrecznie...)
3. albo chrzanic tak cenione przeze mnie zabezpieczenia i zdjac koniecznosc logowania sie - ( bardzo niechetnie...)
Po niezbyt glebokim namysle, mimo iz reprezentuje te czesc ludzkosci, w ktorej internet wciaz budzi przerazenie i niechec (z jego brakiem prywatnosci i nadmiarem wielu innych niefajnych aspektow ktorych nie bede wymieniac ) - wybieram bramke nr 3. Teraz trzeba tylko kliknac linka (czy cos tam) zeby sobie wejsc bez logowania.
I ide spac, bom muy cansada... ;-)
No nareszcie!
OdpowiedzUsuńDobra decyzja Mi Hermana.
Besos!
Dzięki, już myślałam, że ze mną coś nie tak ( wszyscy wchodzą na bloga a ja nie)
OdpowiedzUsuńBuziaki, Asia